Kliknij tutaj --> 🥅 umiesz liczyć licz na siebie

Od kiedy pamiętam moja Mama mówiła mi – Umiesz liczyć? Licz na siebie. Żeby było zabawnie – to ona była największą kwoką świata, dbała o nas jak tylko umiała najlepiej, gotowała ulubione przysmaki, głaskała po głowie w chwilach niepowodzeń i gadała do upadłego „Załóż czapkę! Zabierz rękawiczki! Ubierz kurtkę!”. Trzymasz się zasady "Umiesz liczyć, Licz na siebie" ? 2012-04-29 02:07:04; Czy zgadzasz się ze stwierdzeniem "Polska dla Polaków" ? 2009-03-22 23:28:42; Czy powiedzonko "umiesz liczyć-licz na siebie" to rzeczywistość tych czasów? 2011-05-01 16:17:34; Zgadzasz się z stwierdzeniem "każdy skrywa jakąś tajemnicę" ? 2011-07-10 22:17:39 Umiesz liczyć? Licz na siebie. sobota, 9 marca 2013. Wyślij pocztą e-mail Wrzuć na bloga Udostępnij w usłudze Twitter Udostępnij w usłudze Facebook Szuka ludzi dokoła siebie, którzy mu pomogą. Ma przy sobie takich ludzi – to Aaron i Chur. Podtrzymują oni jego ręce. Tak samo jest z nami. Kiedy widzimy, że nie dajemy rady w dążeniu do celu, może warto rozejrzeć się wokół siebie i znaleźć ludzi, którzy nam pomogą iść dalej. Razem jest zawsze łatwiej. Na początek, daj sobie „zielone światło” na akceptację swoich niedoskonałości. Jeśli już to masz, to zmiany wprowadzisz szybko. Jestem zdania, że każde doświadczenie jakie cię spotyka jest potrzebne. I dzieje się tak, aby zwrócić Twoją uwagę na ważną, zazwyczaj głęboko ukrytą sprawę. Sortir Seul Pour Rencontrer Des Gens. 24 sty 12 05:58 aktualizacja 24 sty 12 05:58 Naszą narodową cechą jest narzekanie i odwoływanie się do przysłów. Nawet jeśli wszystko układa się po myśli Polaka, to i tak będzie zrzędził. Ja nie zamierzam szukać dziury w całym i po porażce biało-czerwonych szczypiornistów z Macedonią nie będę zaklinał rzeczywistości, że Orły Bogdana Wenty uległy ekipie z Bałkanów, bo sędziowie z Islandii gwizdali przeciwko nim. Prawda jest taka, że nasi piłkarze ręczni w serbskich mistrzostwach Europy grają ambitnie, lecz prezentują średni poziom. Zapewniają dawkę wspaniałych emocji i wywołują palpitacje serca, bo na początku każdego z meczów dają rywalom fory... Jakby wysyłali przeciwnikom komunikat podprogowy: „możecie wypracować nawet 10-bramkową przewagę, a my i tak ją odrobimy, bo jesteśmy lepiej przygotowani kondycyjnie". Piękna pogoń powiodła się w starciu z Duńczykami, cudowny remis nastąpił po błyskotliwej drugiej połowie spotkania ze Szwedami, ale nic nie zdarza się trzy razy... Najmniej utytułowani w tym towarzystwie Macedończycy nie roztrwonili uciułanego w pocie czoła zapasu goli. Dlaczego nie padli na kolana przed dwukrotnymi medalistami mistrzostw świata? Co roku zima zaskakuje polskich drogowców. Niby ta pora roku rozpoczyna się w grudniu, ale doświadczenie życiowe podpowiada, że śnieg może spaść w listopadzie. Niby piaskarki stoją w gotowości, lecz mimo to zawsze opady pojawiają się znienacka. Nasi szczypiorniści też wiedzą, że od pierwszej minuty rywale rzucą się na nich jak wygłodniałe tygrysy na ofiarę. Niby stoją w gotowości... Właśnie – stoją... Szkoda, że nie biegają!Teraz wszyscy kibice rozpisują warianty: kto z kim musi wygrać, żeby nasi zagrali w upragnionym półfinale i zapewnili sobie co najmniej udział w turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk w Londynie. Jest takie porzekadło: Umiesz liczyć? Licz na siebie! Polacy muszą więc wygrać w środę z Niemcami. Niestety to nie wystarczy. Tym razem robotę muszę za nich dokończyć Szwedzi i Serbowie. Data utworzenia: 24 stycznia 2012 05:58, aktualizacja: 24 stycznia 2012 05:58 To również Cię zainteresuje Masz ciekawy temat? Napisz do nas list! Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników już wielokrotnie nas zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. No to zaczynamy! Po dwuletniej przerwie wywołanej pandemią na nowo podjąłem działania dotyczące innowacji matematycznej pt. „Umiesz liczyć? Licz na siebie”. W ramach przypomnienia wspomnę tylko, że innowacja ma na celu spotkania uczniów naszej szkoły ze znanymi osobistościami z naszego miasta, podczas których obie strony wspólnie rozwiązują zadania matematyczne. W dniu 25 stycznia uczniowie klasy 8a Jagoda Sielska, Oliwia Grabiec, Karol Błaszczyszyn, Michał Głowacz oraz Jakub Siepioła spotkali się z komendantem Straży Miejskiej w Przemyślu, panem Janem Geneją. Na początku komendant opowiedział o zawodzie strażnika i trudach pracy w tym zawodzie. Dowiedzieliśmy się również bardzo wielu ciekawych informacji dotyczących funkcjonowania naszego miasta. Pan komendant pokazał nam zasadę działania defibrylatorów AED, które zostały zamontowane niedawno w różnych miejscach naszego miasta, zasadę działania paralizatora, a także broni jaką posiada SM. Następnie pan komendant otrzymał zadania matematyczne przygotowane przez uczniów, a które dotyczyły specyfiki pracy strażnika. Poradził sobie z nimi bardzo dobrze, korzystając niekiedy z pomocy ucznia. Wiele razy podczas spotkania podkreślił, jak ważna jest matematyka w każdym zawodzie. Spotkanie było bardzo owocne, przebiegło w miłej, przyjaznej atmosferze – uczniowie z niecierpliwością czekają na kolejne. Jak widać matematyka niesie ze sobą ciekawość. A zatem, do zobaczenia wkrótce. Henryk Dryniak Dział personalny firmy powinien pomagać pracownikom w rozwoju zawodowym. Jednak w dużym stopniu sukces zależy od nas samych. Trzeba planować karierę i krok po kroku realizować postawione sobie cele. Im wcześniej obmyślimy swoją ścieżkę, tym lepiej — większość menedżerów przyznaje, że już pod koniec szkoły średniej zastanawiała się nad swoją przyszłością i dobrze wiedziała, co chce w życiu osiągnąć. To nic, że nieprzewidziane problemy niejednokrotnie pokrzyżują nasze plany. Potknięciami i niepowodzeniami nie należy się zrażać. Nic nie przychodzi od razu. Aby dopiąć swego, konieczna jest cierpliwość, wytrwałość i determinacja. Zajdziemy dalej, jeżeli wszelkie porażki potraktujemy jako lekcję. Do tego jednak potrzeba dużej pokory. Ponadto trzeba budować wokół siebie „szeroką sieć stosunków społecznych”, czyli kontaktów i znajomości, które mogą się przełożyć na interesujące oferty zatrudnienia, kontrakty i projekty. To właśnie tzw. networking stanowi o naszej przewadze nad konkurencją. I na koniec — trzeba mocno wierzyć w siebie i w to, że osiągniemy sukces. Wysoka samoocena pozytywnie wpływa na rozwój kariery zawodowej. Jacek Młyński konsultant ds. rekrutacji w Straight — Doradztwo Personalne © ℗ Podpis: MK Po ostatnim szczycie NATO już wiemy, czego możemy się spodziewać – nie będzie stałej obecności wojsk NATO na terenie Polski ani innych państw Europy Środkowo-Wschodniej. Ma być „obecność ciągła”, czyli rotacja wojsk naszych zachodnich sojuszników. Oczywiście w skromnych rozmiarach. Żadnych tam „dwóch ciężkich brygad”. A to wszystko po to, by nie denerwować „pokój miłującego narodu rosyjskiego i jego przywódcy”. Wzadziwiający sposób utrwala się dziedzictwo II wojny światowej. Oprócz uzgodnionej w pakcie Ribbentrop–Mołotow granicy na wschodzie będziemy więc mieli w Europie porządek pojałtański. Z tą jednak różnicą, że jest on w wersji bliższej ówczesnym zobowiązaniom Stalina i zdecydowanie wbrew ich realizacji przez niego. Ale nadal jest tak, że Zachód chce wierzyć Panu na Kremlu i „i widzieć człowieka w jego oczach”. Oraz dotrzymywać układów, mimo że Rosja je lekceważy i łamie. Nikt już dziś nie przypomina (i nie chce pamiętać) o wspólnym zobowiązaniu Rosji, USA i Wielkiej Brytanii do poszanowania niepodległości i integralności Ukrainy, udzielonym w zamian za jej rezygnację z zasobów broni jądrowej. Pomimo wieloletniego politycznego flirtu USA z Gruzją, nie obiecano jej nawet perspektywy wejścia do NATO. Ukrainie zresztą także nie. Natomiast niezależnie od tego, co Rosja wyczynia, chce się pamiętać, że zobowiązano się do nierozmieszczania stałych jednostek NATO na terenie państw tzw. nowych członków NATO, czyli krajów stanowiących przed 1989 r. tereny podbite przez Związek Sowiecki i do niego włączone (jak Litwa, Łotwa i Estonia) lub skolonizowane (jak Polska, Czechosłowacja czy Węgry). Jesteśmy więc członkami NATO, ale członkami „drugiej kategorii”. To, co będzie u nas się działo w sferze militarnej, podlega uzgodnieniu z następcą imperium sowieckiego. Wprawdzie dotyczą nas przepisy o wspólnej obronie w razie agresji zewnętrznej (nie lekceważę tego faktu), ale… Pomóc – nie pomogą Myślę, że możemy liczyć na to, iż USA we własnym interesie nie pozostawią bez pomocy „nowych członków” NATO. Wygląda też, że w Stanach zaczynają rozumieć, iż utrata wiarygodności w Europie Środkowo-Wschodniej może sprowokować różne siły do rzucenia im wyzwania na terenie innych kontynentów – także na Bliskim Wschodzie i w rejonie Pacyfiku. Wszak na pochyłe drzewo każda koza skacze. Doświadczyli już tego Amerykanie po słynnej klapie w Wietnamie. Takiego rozumienia interesu politycznego nie widać w Europie Zachodniej. Niemcy najchętniej skorzystaliby z byle pretekstu, by znowu rzucić się w ramiona Rosji. Podobnie Francja. Dla Włochów ważniejszy jest basen Morza Śródziemnego. Tylko Wielka Brytania zdaje się na tym tle wyróżniać bardziej globalnym i dalekosiężnym spojrzeniem. Ta niechęć Zachodu do angażowania się we wschodnioeuropejską awanturę nie gwarantuje silnego i bezzwłocznego zaangażowania się go w obronę wschodnich sojuszników (w tym Polski). Można się spodziewać, że reakcja byłaby podobna do tej z września 1939 r. Owszem – bezzwłoczna decyzja polityczna. A potem wyczekiwanie: będziemy się bronili? I jak długo? Jak Ruskie będą pod Warszawą, to… Wiemy, że gdy Niemcy dotarli pod Warszawę, to nasi ówcześni sojusznicy – Francuzi i Brytyjczycy – na tajnej konferencji postanowili nie interweniować na rzecz Polski. Poza wyraźną niechęcią zachodnich sprzymierzeńców do interwencji jest jeszcze problem ich zdolności do interwencji. W polskich mediach całkiem niedawno ukazała się informacja, że siły zbrojne naszego sąsiada zachodniego są praktycznie w rozsypce: większość sprzętu (w tym samolotów i wozów pancernych) jest niesprawna, a morale żołnierzy znajduje się w stanie fatalnym. W Afganistanie miało się okazać, że ich pacyfistyczne nastawienie owocowało utratą wiarygodności dla partnerów. Niemcy w ogłosiły, że ich armia zostanie zredukowana do 180 tys. żołnierzy. Pod koniec zimnej wojny Niemcy Zachodnie dysponowały armią wielkości 545 tys. żołnierzy. Światowi pacyfiści Gdzie indziej może morale jest znacznie lepsze, ale czy siły zbrojne są tam odpowiednio wyposażone i przeszkolone? Dane pochodzące z takich krajów jak Francja i Wielka Brytania są w najwyższym stopniu niepokojące. Operacja libijska tych krajów ujawniła wręcz kompromitujące braki w ich uzbrojeniu i wyposażeniu. Pomimo przyjęcia wspólnego zobowiązania do wydatkowania co najmniej 2 proc. PKB na obronność, uznanego oficjalnie za „techniczny warunek członkostwa”, w 2013 r. wskaźnik ten osiągały tylko USA (4,4 proc.), Wlk. Brytania (2,4 proc.), Grecja (2,3 proc.) i Estonia (2,0 proc.). Polska przeznaczyła 1,8 proc., ale (tak, jak w poprzednich latach) nie wszystko wydała. Francja wydała 1,9 proc., Dania 1,4 proc., Niem­cy 1,3 proc., Włochy 1,2 proc., a Hiszpania 0,9 proc. Żałosne jest to, że Litwa, choć ma świadomość bezpośredniego zagrożenia, na obronność przeznaczyła zaledwie 0,8 proc. PKB. Rosja w tymże roku wydała na obronność ok. 4,5 proc. Większość państw członkowskich obniżyło swoje wydatki obronne w ubiegłym roku. Najbardziej drastyczne ich zmniejszenia nastąpiły w Kanadzie (o 7,6 proc.), Słowenii (o 8,7 proc.), Włoszech (o 10,3 proc.), na Węgrzech (o 11,9 proc.) i w Hiszpanii (o 11,9 proc.). Wydatki na obronność obniżyły także USA. Wprawdzie tylko o 2 proc., ale jeśli uwzględnimy, że amerykańskie wydatki stanowią ok. 72 proc. całej sumy wydatków obronnych poniesionych przez wszystkie kraje NATO łącznie, to jest to sprawa bardzo poważna. Co gorsza – prezydent Barack Obama kontynuuje politykę zmniejszania tych wydatków. W roku 2011 stanowiły one 4,6 proc. PKB, ale w roku 2015 ma to być 3,5 proc., a w projekcie na 2017 r. przewiduje się 2,9 proc. Rosja w czasie ostatniego dziesięciolecia zdecydowanie zwiększyła swój wysiłek zbrojeniowy aż o 79 proc. W szczególności dokonała zdecydowanej modernizacji lotnictwa. Całość artykułu w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie" Źródło: Kursy, szkolenia, warsztaty, rekolekcje… Tylko po co Ci to? Nie szkoda czasu i pieniędzy? Przecież zamiast tego można wyjść ze znajomymi na imprezę, a za ”zaoszczędzone” pieniądze kupić nową bluzkę. Tak powiedziałaby Ci niejedna osoba… Tak często myśli tzw. współczesny świat… Te wszystkie wymienione działania robimy jednak „po coś”. Nie wierzysz? Przeczytaj! Na początek zacznę od siebie Czasu, jaki poświęciłam na udział w szkoleniach, warsztatach, czy kursach, nie zliczę – wiem to. Na potrzeby tego artykułu przekalkulowałam, ile było tego w ostatnim roku. 8 kursów, warsztaty z 4 dziedzin, 2 weekendy rekolekcyjne i 2-tygodniowe rekolekcje „w drodze”. Ok. 30 książek głównie związanych z moim zawodem, coachingiem, czy zarządzaniem. Dużo? Myślę, że ciągle za mało i dobę można by jeszcze rozciągnąć! KSM to organizacja, która pokazała mi, że ważna jest wiedza z wielu dziedzin, a tylko ciągły rozwój i wymaganie od siebie może zagwarantować sukces. Szkolenia, czy kursy, w których biorę udział, nie zawsze związane są z zawodem, który wykonuję. Co niby mają wspólnego z pracą dietetyka umiejętności liderskie, czy coachingowe? Otóż bardzo dużo! I jedno i drugie wymaga pracy z ludźmi, zarządzania zespołem, zrozumienia ludzkich uczuć i dobrej organizacji czasu. Tylko dzięki temu, że praktycznie kończąc jeden kurs, zaczynam kolejny, „nie wypadam z obiegu”. Jestem stale na bieżąco i nie zatrzymuje się tylko na jednym działaniu, co docenili pracodawcy, gdy ubiegałam się o moją aktualną pracę. Jakiś czas po rozmowie kwalifikacyjnej dowiedziałam się od szefa, że „znokautowałam” ok. 30 kandydatów ubiegających się o moje stanowisko przez to, że nie zatrzymałam się tylko na wiedzy ze studiów, ale pogłębiam ją i poszerzam przez kusy zawodowe, a także te niekoniecznie związane z moją branżą. Umiejętności, jakie zdobyłam podczas KSM-owych wyjazdów szkoleniowych oraz organizacji niezliczonej liczby akcji – przydają mi się każdego dnia. Dzięki temu, że w KSM praktycznie ciągle są jakieś szkolenia/warsztaty, czy to wewnętrzne, czy zewnętrzne – spróbowałam wielu dziedzin i odkryłam pasje, które mam nadzieję w przyszłości staną się i moją pracą (czy może być coś lepszego niż praca, która daje radość i satysfakcję?). Pierwsze – to prowadzenie szkoleń. Podczas nich czuję się jak przysłowiowa „ryba w wodzie”. Wiem jednak, że nie odkryłabym tego, że potrafię to robić i sprawia mi to frajdę, gdyby nie uczestnictwo w warsztatach, nagrywanie na kamerze własnych wypowiedzi, czy udzielanie się w mediach. A tego nie byłoby, gdyby nie KSM. Nie zawsze ten, kto wiele mówi, ma naprawdę coś do powiedzenia. Drugim „konikiem”, odkrytym dzięki szkoleniom, jest coaching. Tuziny przeczytanych książek i każdego miesiąca coraz bliżej tego, by związać z tym swoją przyszłość i połączyć z pracą dietetyka. Nie da się? Wszystko się da, trzeba tylko odpowiedzieć sobie na pytanie: dlaczego? fot. P. Kiliańczyk CO? JAK? DLACZEGO? Ostatnio czytałam książkę „Zaczynaj od dlaczego” Sineka Simona. Autor usilnie próbuje przekonać czytelnika, że robimy podstawowy błąd w życiu, zaczynając nasze działania od pytań: CO? i JAK?, a nie: DLACZEGO? I choć z pozoru może nie widać różnicy (przecież nikogo nie obchodzi, jak dochodzimy do celu, ważne, że jest osiągnięty), po zastanowieniu mogę się z nim zgodzić. Żyjemy szybko, łatwo, bez zobowiązań – taki model świata przedstawiają nam media i takich ludzi jest wiele wokół nas. Żyją oni, odpowiadając sobie na pytania: CO chcę osiągnąć?/mieć?/kupić? i JAK to najprościej zrobić, by nie za wiele się napracować? Jak zdobyć dobrze płatną pracę, co postawić na piedestale życia, by osiągnąć sukces? Zapominają jednak o jednej prostej sprawie – CO? i JAK? nie gwarantują nam sukcesu. Nawet, jeśli mamy dobrą pracę i ustawione życie, rodzinę, czy uczelnię, ciągle brakuje nam jednego – celu. Daje go właśnie opisywane przez autora DLACZEGO? Tylko wiedząc po co chcesz coś osiągnąć, jakie kursy, czy warsztaty są Ci potrzebne, by zostać np. lekarzem – jesteś zadowolony. Ludzie zadający sobie pytanie DLACZEGO? mają bowiem ideę i widzą świat szerzej niż inni. Po co to piszę? Tylko szaleńcy mają cel! Szkolenia, kursy, warsztaty, książki – generalnie szeroko pojęty rozwój osobisty – mają jeden cel. Jedno DLACZEGO. Osoby, które Cię do nich przekonują, czy je tworzą, to zawsze pewien rodzaj szaleńców „zafiksowanych” w jakimś temacie. Ludzi, którzy chcą nauczyć kogoś czegoś, co sami robią dobrze. Chcących naprawiać świat i dawać radość tym, co potrafią. I choć nie każda dziedzina jest dla wszystkich – warto szukać swojej drogi. Godziny spędzone przed komputerem, telewizorem, czy też na imprezie ze znajomymi – owszem, czasem ważne, lecz najczęściej przynoszą niewspółmierne korzyści. Tracimy czas, rozwijamy lenistwo, a efektywność i radość spadają. Mimo że wyjściem, czy kupnem kolejnej gry zaspokajamy CO? i JAK?, to DLACZEGO? pozostaje nietknięte… Może warto to zmienić? fot. A. Superczyńska Liczydło Jak napisałam w tytule – umiesz liczyć, licz na siebie! Być może w obecnej chwili wydaje Ci się, że wyszkolenie się na Zastępowego, czy Lidera to strata czasu, bo przecież wiedzy nie wykorzystasz nigdzie indziej niż w oddziale. Może zawsze marzyłeś o tym, by nauczyć się robić zdjęcia, ale szkoda Ci czasu na kurs fotograficzny, bo wolisz spędzić go przed komputerem. A co, jeśli gotowanie to Twoja pasja i poprzez minimalny wysiłek – czytanie książek, praktykę czy kursy kulinarne, mógłbyś zostać Kucharzem Roku i zdobyć prestiżowe wyróżnienie? Wielcy ludzie, których podziwiamy na co dzień – odkrywcy, mówcy, czy artyści – też musieli odkryć talent, jaki posiadają i szlifować go jak diament. Nikt (prócz Jezusa) nie urodził się GENIALNY i ze świetlaną wizją przyszłości. Tylko od Ciebie zależy, jak będzie wyglądało Twoje życie za 5, 10, czy 15 lat. Wolisz więc siedzieć i czekać na „gwiazdkę z nieba”, czy zakasać rękawy, zacząć działać i szukać swojej drogi życiowej/pasji/talentu – swojego życiowego DLACZEGO? Wybór należy do Ciebie! Może opowiesz mi o nim za jakiś czas, kiedy się spotkamy… Ja wiem jedno – naprawdę warto! Dietetyk. Zastępowa i Lider KSM Archidiecezji Poznańskiej, Z-ca Prezesa Zarządu Diecezjalnego KSM Archidiecezji Poznańskiej w latach 2012-2015, Z-ca Sekretarza Zarządu w latach 2011-2012, Lider Pro-life, koordynatorka poznańskiego Marszu dla Życia 2015, dawniej Prezes Oddziału KSM nr 88 w Górze

umiesz liczyć licz na siebie