Kliknij tutaj --> 🎎 życie jest małą ściemniarą dzwonek
Dlatego jest podawana herceptyna aby to powstrzyła. Co do ki-67%, to nie jest tak że jak Her-2 to ki-67 wysokie. Ja osobiście Her-2 dodatnia (bez hormonozależności) - ki-67% - ok. 20%, Majka1 Her-2 dodatnia -ki-67% - ok. 2% znam jeszcze parę dziewczyn z Her-2 ale i hormonozależnością i obie mają ok. 30%.
I whisper in your ear The words you wan't to hear You feel the wind and it reminds you It happens everytime You stop and close your eyes You can't deny what lives inside you
Translations in context of "life is a little" in English-Polish from Reverso Context: Miss Hale has been in the North, where life is a little more Well, more wild.
Jednak nie dane mi było się wyspać w moim własnym domu bo już o godzinie 7:30 (!) w sobotę (!) obudził mnie dzwonek do drzwi. Niestety już wiedziałam, kto stoi za moimi drzwiami wejściowymi. Nie kto inny jak moja kochana Moniczka. -Ojejku!! Wyglądasz jak zombie, obudziłam Cię??-Mnie? Nie! Skąd! Kto normalny śpi w sobotę o 7:30??
dźwięk oryginalny jest popularną piosenką wykonawcy uszanowankopani ale nowe | Twórz własne filmy TikTok z piosenką dźwięk oryginalny i eksploruj 639 filmy(-ów) nowych i popularnych twórców.
Sortir Seul Pour Rencontrer Des Gens. Rozdział 11 "Pewnie,przystojniaku" Życie jest małą ściemniarą,wróblicą,wygą,cwaniarą, Plączę nam nogi i mówi idź ! Nie wiesz, nie ufaj mi ! Życie jest małą ściemniarą,francą,wróblicą,cwaniarą, Plącze nam nogi i mówi idź ! Wkręceni w zgubną nić ! Rozdział z dedykacją dla Viki Verads :) Leon Jestem cały zdenerwowany,mój przyjaciel Federico nie wrócił jeszcze do hotelu,chociaż dawno minęła godzina wejścia do niewiedzą o tym nauczyciele,że go do tej pory nie jak susły zasnęli dwie godziny najchętniej poszedłbym się spać,ale nie mogę myśląc o tym,że Fede jeszcze nie wrócił do hotelu. Czułem,że jeśli on wróci będzie potrzebował się komuś 5 minutach usłyszałem,że do naszego pokoju ktoś otwiera kluczem drzwi,wchodzi do przedpokoju,w nim zapala lampkę nocną,odkłada klucze na komodę,ściąga buty i coś wiesz na idzie w stronę łóżek,w końcu orientuję się,że przyszła nasza zguba. - No w końcu jesteś,gdzie byłeś ? Wiesz jak się Powiedziałem to cicho,aby nie obudzić reszty i miałem do niego pretensje o to,że nie zadzwonił,ze wróci późno. - Przepraszam,zapomniałem telefonu i nie miałem jak zadzwonić,żeby wam powiedzieć,że zrobię sobie bardzo długi Odparł,i usiadł się na swoje łóżko,powtórzyłem jego czynność i usiadłem obok niego. - Wszystko jest okey,nie martw chciałeś go pocieszyć,coś jest na rzeczy. - No ale tak wyszło. - Dlaczego zniknąłeś ? Coś się stało ? - Powiedz mi jedno dlaczego dziewczyny są takie,że potrafią cię okłamywać bardzo długo i nawet nie za drgną na dalej w nie brną. - Może boją się,reakcji kogoś komu miałby to bywa i różne są reakcje. - W moim życiu od dzisiaj panuję jeden wielki chaos i nie umiem go poukładać. - To coś jest związane z Ludmiłą ? - Yhmm i nie wiem jak z nią mam zacząć rozmowę. - Może na spokojnie,wtedy wszystko się wyjaśni. - Ale ja nie umiem porozmawiać na spokojnie,musi kilka dni przeminąć,żebym coś zrozumiał. - To daj sobie i jej czas,może wtedy coś się wyjaśni. - Zobaczę. - Idę spać,dobranoc ! Tylko pomyśl o czym ci mówiłem ! - Poklepałem go po plecach i położyłem się do łóżka,zasnąłem w szybkim tempie. ~Następny dzień~ Ludmiła Szukam wszędzie Federico i nie mogę go znaleźć,gdy byłam w jego pokoju chłopacy mówili,ze wyszedł godzinę temu się wieczorem zachowywał się podobnie nic nikomu nie mówi za dużo i ucieka,jakby go coś męczyło,gdybym wiedziała tylko się o niego ! Jest zauważyłam go w pobliskim parku,ale w nim pięknie,tak romantycznie,może to jakiś znak ? - Federico wszędzie Cię szukałam ! - Powiedziałam szczęśliwa,widząc,że jest cały i go pocałować ale się odsunął,musi być coś nie tak-mówiła mi moja podświadomość. - Nie potrzebnie,powiedziałem chłopakom,że Powiedział oschle i w ogóle nie spojrzał na mnie. - To wiem,ale dlaczego unikasz mnie ? - Spytałam się nie pewnie,a cała moja dusza była zła na niego i zawiedziona. - Zdaję Ci pod nosem. - Coś się stało ? Jesteś jakiś spięty,inny. - Nic się nie wyciągaj pochopnych Krzyknął,przeraziłam się jego tonem i zachowaniem wobec mnie. - Nie chciałam cie Powiedziałem nie pewnie,nie wiedząc jak może zareagować. - Ale to zrobiłaś,nie chcę z tobą mnie ! - Tylko ja nie wiem co zrobiłam źle,wytłumacz mi ! - Żarzą bardzo dziwny wobec mnie. Zachowywał się jakbym stała się dla niego obca i nie się z nim stało. - Nie chcę z Tobą rozmawiać, Krzyknął i rozkazał mi wykonać jego rozkaz,nie poznaję go to nie ten sam chłopak ,w którym się zakochałam,któremu oddałam moje serce. - Możesz mi wyznać co cie Oznajmiłam sympatycznym głosem,nie chciałam,żeby wyczuł,że straciłam chęci do walczenia o niego. - Lepiej będzie jak ja Powiedział i sprytnie mnie ominął. - Federico,Fede...- Krzyczałam jego imię i postanowiłam pobiec za to nic nie dało bo uciekł mi z pola widzenia i wróciłam do hotelu aby porozmawiać o tym z dziewczynami. Violetta - Hej Leon ! - Krzyknęłam uradowana widząc mojego przyjaciela,chodzącego po holu hotelowym. - No cześć, przywitałaś się ze Oznajmił uradowany i stanowczy. - No to co proponujesz ? - Spytałam wesoło i zaciekawiona tym czego mu brakuję. - Przytulas,ale bardzo Powiedział uradowany,myśląc o tym,że na sto procent się zgodzę. - Dla Ciebie Powiedziałem ledwo przez śmiech. - Ej ten przytulas trwał za krótko na takie warunki się nie Udał,że obraził się na mnie,że za mało się przytulaliśmy,chyba to pewno mu wystarczyć. - Przestań strzelać foszki,tylko się ciesz,że w ogóle cię przytuliłam,bo nie musiałam. - Niech Ci będzie,ale zapamiętaj sobie jedno Leon Verdas nigdy nie strzela fochów. - Dobrze,już się nie kłócimy nie lubię,jak jesteśmy źli i obrażeni na siebie. - A kiedyś byliśmy ? - Na przykład wczoraj,ale szybko mi przeszło. - Na mnie,nie potrafisz się długo gniewać. - Czyżby ? Mogę spróbować - Przestań,nie zrobisz tego. - A niby czemu ? - Nie pozwolę Tobie,bo mi za bardzo na Tobie zależy,kochanie. - Leoś ! - No co nie chciałem,żebyś wyglądała jak słodki buraczek,ale ślicznie się rumienisz. - to robić. - Jeśli wyjdziesz ze mną dzisiaj na krótki spacer. - Niech Ci będzie. ~ 20 minut później ~ - Dziękuje,ci bardzo za śliczny spacer po Paryżu,ale zdecydowanie był za krótki. - Możemy to powtórzyć,jutro zapraszam cię na cale popołudnie spędzone ze ty na to ? - Jeśli przyjdziesz po mnie,to czemu nie. - To jesteśmy śliczna po Ciebie o 15:00,okey ? - Pewnie,przystojniaku ! - Od kiedy zaczynasz naśladować mnie. - Sama nie wiem, go w policzek. - No mi,a ja zniknęłam w drzwiach pokoju dziewczyn. Federico Kiedy znowu zauważyłem,że Ludmiła idzie w moją stronę,postanowiłem jej wszystko powiedzieć. - Chcesz się dowiedzieć dlaczego z Tobą nie rozmawiam ? - Zacząłem z nią rozmowę,bez owijania. - No raczej,między nami były wszystko w porządku,dopóki tutaj nie przyjechaliśmy,coś się stało kochanie ? - Gula stanęła mi kiedy zwróciła się do mnie kochanie,jak ona może się jeszcze do mnie zwracać po tym wszystkim. - Nie mów więcej do mnie kochanie,bo nie jesteśmy już razem ! - Krzyknąłem na nią wściekły. - Co ty mówisz ? - Nie dowierzała. - Co słyszysz,nie chcę tracić przez ciebie humoru,chcę się tutaj dobrze bawić ale nie z tobą tylko z Oznajmiłem jej pewny,nie chciałem,żeby poczuła się złe,ale chciałem jej to wygarnąć. - Czemu jesteś taki oschły do mnie ? - Widziałem,ze w jej oczach zbierały się łzy,ale ja się na to nie nabiorę. - Wiem o twoim pocałunku z co na drugi dzień płakałaś,a ty oświadczyłaś mi,że nic się nie stało. - Bo to nie miało dla mnie znaczenia,więc dlaczego miałabym o tym wspominać. - Żebyś była ze mną szczera w niektórych sprawach,może bym Ci wybaczył gdybyś wiedziała,że dla mnie postawą związku jest szczerość. - Federico,tylko,że mama mi Powiedziała cicho,a łzy leciały jej ciurkiem. - I o tym też nie wspomniałaś,a może ona mi to Zacząłem się zastanawiać nad tym,jaki cel miała matka Ludmiły,aby nas rozdzielić,dowiem się,kiedy wrócimy do BA. - Ale co ? - Spytała nieświadoma i jakby zagubiona w tym co mówi. - Twoją cholerną bolącą zdradę,nie chcę z Tobą dłużej rozmawiać. - Federico,zaczekaj ! - Nie mamy o czym mówić to koniec z nami ! - Powiedziałem oschle i ruszyłem przed siebie,nie chciałem dłużej patrzeć na nią i słuchać jej wyjaśnień,bo to już nie miało sensu. ~*~ ~*~ No i bum Xd Nie ma Fedemiły rozstała się,no cóż tak bywa ;) Ludmiła i tak będzie walczyć o swoją miłość lub się podda,zobaczę co z tego może wyniknąć ;p Leon i Violetta,w kolejnym rozdziale razem wychodzą i czy coś z tego wyniknie ? Rozdział 12 = 8 komentarzy :) Rozdział 10 "Zawsze będę przy tobie " To nic, kiedy płyną łzy,bo świat ma już dosyć ich . Dobrze wiesz, że warto zawsze próbować raz jeszcze Dziękuję Ci bardzo,że jako jedyna poświęciłaś czas dla mnie i napisałaś OS. Twój One Shot był śliczny,ale nie miał z kim konkurować,więc dostaniesz te wyjątkowe nagrody skrzynką g-mail,a później pokaże co dostałaś na blogu :) Oczywiście kolejne rozdziały będą dedykowane tobie ;**** Więc teraz przejdźmy do OS'a. Tytuł: "Miłość pozornie nie możliwa". Piękna, młoda 24 letnia szatynka śpieszy na spotkanie z przyjaciółką. I tak jest już spóźniona. Violetta uwielbia spotkania z Francescą. Przyjaciółka teraz jednak zaniedbuje ich przyjaźń z powodu chłopaka. Szatynce nie przeszkadza to, ponieważ obiecywały sobie, że nigdy chłopak nie zepsuje ich przyjaźni. "Miłość to najprostszy czynnik,którego czasami nikt nie potrafi zrozumieć..."-Viki Verdas -*- Dziewczyna usłyszała kawałek piosenki "Boom Clap" co sygnalizowało, że dzwoni jej telefon. Zaczęła nerwowo szukać go w torebce. Nie zauważyła jednak pewnego chłopaka, z którym, niestety się zderzyła. -Patrz jak..-Nie dokończyli ponieważ spojrzeli sobie w oczy. Nie byli w stanie powiedzieć już nic. Zatonęli w swoich oczach...Patrzyli jak zahipnotyzowani. Dopiero po jakimś czasie doszli do siebie. -Przepraszam, ja..Zagapiłam się. -Nie to ja przepraszam. Śpieszę się na spotkanie, tak właściwie jestem już spóźniony a muszę iść jeszcze do kwiaciarni. Przepraszam jeszcze raz i i odszedł. Dziewczyna nadal stała zszokowana. Czuła się tak..Dziwnie? Nie...tak niezwykle. Przypomniała sobie o spotkaniu z przyjaciółką. Kawiarnia, w której miała się z nią spotkać znajdowała się tuż za rogiem. Już po chwili 'biegu' znajdowała się na miejscu. Zobaczyła Francescę, więc podeszła do stolika przy którym siedziała. -Cześć Fran, przepraszam za w pośpiechu i na przywitanie pocałowała Fran w przed chwilą zderzyłam się z takim chłopakiem..-Dodała po czym westchnęła. -Fran, przecież widziałam go pierwszy i prawdopodobnie ostatni raz w życiu, a ty o amorach mi gadasz! -No bo ty jeszcze nigdy wzdychałaś gdy mówiłaś o chłopaku, a tym bardziej jeśli widziałaś go pierwszy raz w życiu! Opowiadaj!-Powiedziała, podkreślając słowo 'nigdy'. -Ale to był zwykły chłopak o..Pięknych zielonych oczach..Nie, nie to były zwykłe zielone oczy. Tak... -No przyznaj spodobał ci się? -Dobra już kończę. A bo wiesz, mam nadzieję, że się na mnie nie zdenerwujesz, bo... -Mój chłopak tu przyjdzie...-Powiedziała i spojrzała ma szatynkę wzrokiem mówiącym 'Przepraszam'. -I za co mam być zła? Kochacie się, spędzacie razem czas, tylko pozazdrościć... -Ale tak ostatnio, mało czasu ze sobą spędzamy. Gdy w końcu mamy czas żeby się spotkać to ja zapraszam mojego chłopaka! Jestem okropna! -Nie prawda, jesteś kochaną przyjaciółką. A kiedy ten twój chłopak przyjdzie? -Chwilę..-Powiedziała zerkając na jakąś minutkę. -O już jest!-Krzyknęła i wstała. Skierowała się do drzwi, a to co Violetta tam zobaczyła... Zobaczyła tam tego chłopaka, który przytulał Fran...Podeszli do zszokowanej szatynki. -Vilu to jest mój chłopak Leon, Leon to moja najlepsza przyjaciółka i podałam rękę Leonowi. Gdy dotknął mojej ręki, przez moje ciało przeszedł przyjemny, ciepły dreszcz. -Wiecie co, ja już muszę iść. Przepraszam Fran, i czym prędzej wyszłam z kawiarni. -Super! Zakochałam się z chłopaku przyjaciółki!-Krzyknęłam gdy byłam już daleko od kawiarenki. Tydzień później Przez ostatni tydzień Violetta spędzała każdą wolną chwilę z przyjaciółką. I Leonem. Szatynka była przekonana, że uczucie do szatyna było przelotne i nietrwałe. Tym czasem zauroczenie przerodziło się w miłość. Nie odwzajemnioną...Przynajmniej tak myślała. Prawda była zupełnie inna. Tak naprawdę, Leon również poczuł coś do Violetty. To było coś wyjątkowego. Tego nie czuł nawet przy Francesce. Myślał, że to nic nie znaczy. Jednak przez ten tydzień, poczuł, że to uczucie jest prawdziwe. Nie chciał zranić Fran ponieważ widział, że bardzo go kocha. Jego uczucie do niej jednak powoli wygasało. Wracając do Violetty. Szatynka właśnie czeka na przyjście Fran. Ma ona do przekazania coś ważnego. Dziewczyna siedzi na kanapie. Gdy usłyszała dzwonek do drzwi, zerwała się jak poparzona i podbiegła do ''wrót'' do jej królestwa. Gdy je otworzyła ujrzała swoją ucieszoną przyjaciółkę. -Cześć Violu! Od razu mówię o co chodzi bo się śpieszę.. -A może wejdziesz do środka?-Przerwała jej. -Nie! Słuchaj chcesz jechać z nami do domku nad morzem?! Na 4 dni. Wyjazd jutro! -Z jakimi wami?.. -No ja i Leon! Z jedne strony będę dużo czasu z nim spędzać, a z drugiej to przecież chłopak mojej przyjaciółki-Myślała -No dobra mogę pojechać. -Jej!!! Jak super a teraz lecę bo muszę się przygotować na randkę! -Leć! ze sztucznym uśmiechem. 3 dni później Dziś 3 przyjaciół spędza ostatnią noc w domku letniskowym nad morzem. Przez te 3 dni Violetta jeszcze bardziej zbliżyła się do Leona. Nie może tak po prostu przestać o nim myśleć, czy odkochać się. Teraz jest prawie pewna, że to nie jest zwykłe zauroczenie a prawdziwa miłość...Nie odwzajemniona niestety...Ale dziś nie przejmują się problemami. Umówili się, że zorganizują sobie mały wieczór filmowy. Violetta i Francesca przygotowują jakieś żelki i chipsy a Leon podłącza dekoder i szuka filmów. Około godziny wszystko było gotowe. Usiedli na wygodnej kanapie w pokoju i zaczęli oglądać film "Władca Pierścieni".Pod koniec filmu Francesca wstała. -Przepraszam was, ja pójdę się już położyć. -Iść z tobą?-Zapytał Leon. -Nie, nie trzeba. Pogadajcie, pooglądajcie sobie, w końcu zależy mi na waszych dobrych i zaśmiała się po czym poszła do swojego pokoju. Między Leonem i Violettą panowała niezręczna cisza. W końcu Leon się odezwał. -Jak długo znasz Fran? -Znamy się od podstawówki. -Aha.. -A wy? -Poznałem ja w parku. Zderzyliśmy się. -Tak jak my?-Zapytała już rozluźniona. -No, się. Rozmawiali jak przyjaciele, którymi podajże byli. Film ich nie interesował. Zajęli się poznawaniem się. Śmiali się jak dzieci. -Ale przyznaj, że jak zobaczyłeś mnie wtedy w kawiarni to się zdziwiłeś!-Powiedziała a tak właściwie krzyknęła roześmiana. -Ale ty też! -Nie ja nie, ale ty tak! -Ty też! -Nie! pewny siebie. -Nie!-Powiedziała i walnęła go poduszką, która leżała obok niej. -Ładnie to tak???-Zapytał i uderzył poduszką Violettę. Zaczęli się ganić po całym domu. Biegali między kanapą, stołem, pod krzesłami. Gdy Violetta nie miała siły już biegać stanęła i odwróciła się. Leon był rozpędzony i gdy zobaczył, że Violetta stanęła próbował się zatrzymać. Nie udało mi się to i wpadł na nią. Oboje spadli na kanapę stojącą za nimi. Ona leżała pod nim a ona na niej. -No to trochę speszony. Patrzyli sobie w oczy. Tak jak za pierwszym razem gdy się spotkali. Ona pod wpływem chwili podniosła głowę i musnęła jego usta. On pomimo zdziwienia odwzajemnił pocałunek. Violetta była w szoku. Musiała to zrobić. Dała upust wszystkim emocjom i uczuciom, które w sobie gromadziła. Po chwili jednak przypomniała sobie o ich sytuacji. On ma dziewczynę, którą jest jej przyjaciółka. Szybko oderwała się od szatyna. -Nie..Nie mogę! Pobiegła do swojego pokoju, w którym się zamknęła. Leon był w tej samej pozycji co wcześniej. Jeden gest potwierdził jego wszystkie obawy... Zakochał się...Ale to nie możliwe. W przyjaciółce swojej dziewczyny? No właśnie...On ma dziewczynę. Wstał i zapukał do pokoju Fran, miał nadzieje, że jeszcze nie śpi. Otworzyła mu zaspana przyjaciółka. -Obudziłem cię? -Nie..Wchodź. Wykonał polecenie dziewczyny. -Mam problem. -Gadaj. -Zakochałem się. Przepraszam, ale między nami nie ma tego co na początku. -Rozumiem.. Nie ukrywam jest mi smutno, ale ja też to zauważyłam. Co to za szczęściara? się. -Ooo...Ona cię..? -Tak. -Jaka byłam głupia! Nie zauważyłam, że mojej przyjaciółce podoba się mój, były już teraz, chłopak!!! -Nie jesteś głupia. Ja też tego nie zauważyłem, ale po tym pocałunku poczułem coś niesamowitego. Leon rozmawiał jeszcze długo z Fran. Powiedział mu, że jutro powinien powiedzieć jej co do niej czuje. Tak tez zrobi a teraz poszedł spać. Nie będzie miał takiej szansy choć jeszcze o tym nie wie... Violetta postanowiła, że wyjedzie. Odebrała chłopaka przyjaciółce, przez nią będą cierpieć.. Nie zobaczą już jej nigdy więcej. Spakowała się, napisała list do Fran i wyjechała. Niezauważona, zostawiła ich bez żadnych osobistych wyjaśnień. -*- Obudziły go krzyki. Francesca krzyczała, a raczej darł się w niebo głosy. Wstał z łóżka i poszedł w kierunku źródła krzyków. Gdy zobaczył zrozpaczoną Francescę leżącą na pościelonym łóżku w swoim pokoju, podszedł do niej i przytulił. -Co jest? -Ona wyjechała..-Powiedziała. -Co? -Wyjechała, zostawiła nas. W jej pokoju nic nie ma. Zabrała wszystko i pojechała. Poszedł do pokoju Violetty. Faktycznie. Nic tam nie było. Nie! Zaraz, zaraz była tam biała koperta. Leon wziął ją i zaniósł Francesce. -Co to?-Zapytała zdziwiona. widać, że koperta! -To do mnie? -Skoro pisze na niej Francesca to chyba i przeczytaj. -Ty to -Nie, nie czyta się cudzych korespondencji. Chwyciła list drżącymi rękoma. Otworzyła ją, wyciągnęła kartkę, którą rozłożyła i zaczęła czytać. Fran, bardzo chce cię przeprosić za zaistniałą sytuację. Jestem okropną przyjaciółką... Jak mogłam zakochać się w twoim chłopaku? Tak, zakochałam się w Leonie. Prawdopodobnie już o wszystkim wiesz. Chciałam tylko cię przeprosić, i powiedzieć a raczej napisać, że więcej nie będziesz miała ze mną problemu. Wyjechałam i nie wiem kiedy wrócę. Proszę na dzwoń i nie szukaj mnie. Nikt nie powie ci gdzie jestem. Przepraszam za wszystko. Jestem okropną przyjaciółką. Mam nadzieję, że kiedyś mi wybaczysz. Viola I jeszcze jedno. Powiedz Leonowi... A zresztą. Nic mu nie mów. Violetta. -Co ze mnie za przyjaciółka.. 6 miesięcy później Francesca i Leon wbrew woli Violetty oblecieli pół świata w poszukiwaniu szatynki. Tamtego kwietniowego dnia widzieli ją po raz ostatni. Francesca codziennie dzwoni do Violetty, jednak za każdym razem ona odrzuca połączenie. Oni nie poddają się. Jak co dzień Fran idzie do Leona. Gdy jest już przed drzwiami dzwoni domofonem. Mosiężne drzwi otwiera jej szatyn. -Hej, po czym wpuszcza ją do środka. Francesca siada na kanapie a miejsce obok niej zajmuje szatyn. -Dzwonimy? -Tak. To nasza dokładnie 184 próba dodzwonienia się do niej. -Tak. Dobra dzwoń. Francesca wybrała numer do swojej przyjaciółki i nacisnęła zieloną słuchawkę. Ku jej zdziwieniu Violetta odebrała. F: Violetta?-Gdy Leon usłyszał, że jego przyjaciółka rozmawia z Violettą na jego twarzy pojawił się uśmiech. V: Tak, Fran tak tęskniłam! F: A jesteś w Buenos Aires?! F: No to oczywiście! Dziś o 12! Za godzinę! V: Oczywiście! Będę! W parku? -I co? -Idziemy do parku!-Krzyknęła i przytuliła się do później Fran czeka na Violettę w parku. Szatynka nie wie, że Leon również tu jest. Schował się za drzewem. On i Fran mają pewien plan. Minutę później Francesca zauważyła Violettą wchodzącą na teren parku. Dziewczyny przytuliły się i zaczęły rozmawiać. Violetta przepraszała, że wyjechała i, że rozwaliła jej związek. Francesca po 30 minutach rozmowy postanowiła włączyć jej plan w życie. -Violetta, czemu nie powiedziałaś mu? -Komu? -Nie udawaj, dobrze? Czemu nie powiedziałaś Leonowi? -Ale czego mu nie powiedziałam?-Udawała głupią. -Tego, że go kochasz, na przykład? -Tak Francesca. Miałam podejść do niego i powiedzieć, och Leon mam gdzieś, że jesteś chłopakiem Fran ja cię kocham!-Powiedziała z wyczuwalnym sarkazmem w głosie. -Ja tez cię Leon, który w tym momencie wyszedł z za drzewa. Violetta zszokowana odwróciła się. Zobaczyła szatyna z wielkim bukietem czerwonych róż. -A-ale jak? Zaśmiali się. Nawet nie zauważyli kiedy Francesca ulotniła się zadowolona do domu. Usiedli na ławce. Zaczęli wyjaśniać sobie sytuację z przed 6 miesięcy. -Violu, czy ty byś chciała być moją dziewczyną?-Zapytał niepewnie po jakimś czasie. -Oczywiście, że tak!-Krzyknęła i pocałowała szatyna. On pogłębiał pocałunek. Cieszyli się, że w końcu po tak długim czasie, mogą być razem, bez żadnych lata później -Czy ty Violetto Castillo bierzesz za męża Leona Verdasa i ślubujesz mu miłość, wierność i uczciwość małżeńską?-Pyta ksiądz. Tak, dziś odbywa się ślub Violetty i Leona. Są bardzo szczęśliwi. -Tak. -A czy ty Leonie Verdasie bierzesz za żonę Violettę Castillo i ślubujesz jej miłość, wierność i uczciwość małżeńską? -Tak. -W takim razie ogłaszam was mężem i żoną. Możesz pocałować pannę zdanie ksiądz skierował do męża Violetty. Leon przyciągną kobietę swojego życia i pocałował bardzo namiętnie. Nareszcie będą razem..Teraz już na zawsze. 3 miesiące później Dziś Wigilia. Wszyscy rozpakowują prezenty. Wszyscy to znaczy- Violetta, rodzice Violetty, rodzice Leona, wszyscy przyjaciele państwa młodych i Leon. Pan Verdas jako ostatni rozpakowuje swój prezent. Czemu? To wszystko za sprawą pani Verdas, która akurat dziś chce powiedzieć swojemu mężowi o tym, że jest w 2 miesiącu ciąży. Bardzo trudno było jej ukryć ten fakt przed mężem, ale się udało. -Kochanie teraz twoja Violetta i podała paczuszkę swojemu mężowi. Nikt nie domyśla się co jest w pudełku, ponieważ nikt nie wie, że szatynka jest w ciąży. Leon otworzył zielone pudełko i szczęka opadła mu do samej ziemi. -Co stary? Dostałeś prezerwatywy?-Zaśmiał się przyjaciel Leona-Maxi. Uśmiechnięty Leon wyjął z pudełka 2 malutkie buciki. Jeden różowy, drugi niebieski. uśmiechnięta Violetta. Wszyscy zaczęli im gratulować. Jednak nie Leon. On jako jedyny stał z boku gdy wszyscy tulili Vilu. -Nie chcesz tego dziecka?-Zapytała bliska płaczu? On nic nie powiedział tylko podniósł ciężarną i pocałował namiętnie. -Bardzo się cieszę. Nawet nie wiesz jak.. I tak oto kończy się historia z początku nie szczęśliwej miłości. Nie...Poprawka. Tak zaczyna się, Zupełnie nowa historia, rodziny Verdas.. *_* *_* *_* One Shot bardzo cudowny ♥! Co do tego,że była jedna nie jestem zła na was ;) I tak was wszystkich kocham O poranku obudziły mnie promienie światła,które próbowały przedostać się przez żaluzje do mojego słoneczne nie dały mi dalej spać jakby mnie ostrzegały,że jest bardzo ciężki dzień przede się z tego,że Tomas postanowił mnie odpuścić i zgodził się zostać moim przyjacielem na pomyślałam,że ubiorę się w różową na dół a na dole cała radosna siedziała mama,która coś podśpiewywała sobie. - O hej córcia co ty taka nie w humorze ? - A z jakie powodu mam skakać z radości co ? - No jak to z czego,nie świętujesz tego wspaniałego dnia. - Mówiąc wspaniały dzień,o co ci dokładnie chodzi ? - Z tego powodu,że rzuciłaś tą centymetrową grzywkę i wreście spotykasz się z normalnym chłopakiem. - A z czego wysuwasz takie podejrzenia ? I jak ty możesz obrażać Federico. - Nie udawaj,że nic nie kto wczoraj wieczorem w twoim pokoju całował się z Tomasem. Może mi za chwilę powiesz,że był to twój jeśli chodzi o Federico to ja mogę mówić co mi się żywnie podoba. - Przestań wygadywać takie i Tomas to było....nic bardzo nie stworzone rzeczy i zapamiętaj kocham Federico. - Gdybyś go kochała nie wyrabiałaś byś takich przynajmniej miała byś grosz szacunku do swojego chłopaka i byś go nie zdradziła. - Wiesz co,ja nie chcę tego się wyjaśniło i ja i Tomas jesteśmy tylko przyjaciółmi. - A Federico wszystko wie ? - Nie i się nie dowie. - Moja w tym głowa,że się dowie. - I tak ci nie uwierzy,nie masz dowodów. -Jeszcze się zdziwisz popatrz na to. - Nie wykorzystasz tego przeciwko mnie. - Zrobię wszystko abyś z nim nie czasu dwa tygodnie,po tych dwóch tygodniach obiecuję Ci,że on się Nie chciałam słuchać więcej gróźb mojej rację z tym,że nie powinnam okłamywać Federico,ale ja nie wiem co mam mu powiem to może mnie rzucić od razu ale ja bym nie wytrzymała bez z domu bez słowa nawet mamcia nie chciała mnie zatrzymywać,chyba wołała abym to na spokojnie sobie nie wiem co się ze mną dzieję. Jaka ja byłam głupia,że dopuściłam się do tego pocałunku,może na chwilę się zapomniałam,ale nie mogę usprawiedliwiać swojego zachowania,wiem tylko,że postąpiłam źle i muszę coś z tym zrobić. Federico Kiedy przyszedłem do szkoły po całym studiu szukałem się za nią stęskniłem dlatego chciałem ją jak najszybciej zobaczyć i przytulić się do niej jak najmocniej w szatnią usłyszałem płacz jakieś dziewczyny w pierwszej chwili nie pomyślałem sobie,że to może być moja blondynkę,ale po dalszym płaczu rozpoznałem ją,kiedy odtworzyłem drzwi od szatni zobaczyłem ją siedziała na podłodze i nie przestawała ją do siebie,po chwili były już wszystko w porządku. - Kochanie co się stało ? -Nnic takkiego. - Widzę,że jest z tobą coś nie były wszystko w porządku nie zachowywałaś byś się tak. Hej,uśmiechnij się i pamiętaj,że możesz mi powiedzieć prawdę. - Mogę Ci coś zachowasz to w sekrecie. - Obiecuję. - Moja przyjaciółka zdradziła swojego chłopaka,to znaczy pocałowała innego,który dla niej ten pocałunek nic nie bardzo boi się zachowania swojego chłopaka,jak na to ty co byś zrobił ? - Sam nie wiem,ale wiem,że na pewno tak szybko bym chyba nie wybaczył musiałbym się tym oswoić. Ale jeśli nic dla tej twojej przyjaciółki to nic nie znaczyło to się nie martw oni sami sobie - Tak masz rację. - To dlaczego płakałaś ? Z ich powodu ? - Może a nie Cię,że wczoraj się nie spotkaliśmy bardzo Cię Kocham chcę abyś o tym wiedział. - Ja to wiem i też Cię się. Leon Pablo przed chwilą powiedział,że wszystkich czyli naszą klasę zaprasza na aulę ma coś bardzo ważnego do ogłoszenia. - Drodzy uczniowie,wiemy,że jest to wasz ostatni rok w tej abyście jak najlepiej zapamiętali ten szczególny dla was za dwa tygodnie wyjeżdżacie na pierwszą waszą wycieczkę na pięć dni do wycieczki jest dla was ufundowany,musicie tylko przynieść zgodę rodziców i wycieczki będą : Antonio i jakieś pytania ? - Tak ja mam !-podniosłem rękę do góry. - Proszę,Leon zabierz głos. - Jak będą rozdzielone pokoje i o której wyruszamy ? - będą miały jedne wspólny pokój,jeśli się zgodzą,a chłopaki będziemy o około 8 nie ma więcej pytań zapraszam was do klasy. *~* Przepraszam za tak badziewny rozdział ;( Kochani dziękuję wam za wszystkie komentarze pod poprzednim rozdziałem,jesteście wspaniali <3 Mama Ludmiły szantażuję ją,czy z tego wyniknie co z tego wyniknie ? Następny rozdział pojawi się jeszcze nie wiem kiedy. Rozdział 10 = 8 komentarzy ;) Jak wam się podoba nowy wygląd bloga ? Przypominam o konkursie na OS,który trwa do 9 listopada. Jak na razie dostałam jedną pracę i jest mi strasznie smutno ;(
życie jest małą ściemniarą dzwonek